Są w historii nazwiska, które powinien znać każdy, a które przez dekady ginęły w cieniu cudzej sławy. Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski to trzej polscy matematycy, którzy dokonali rzeczy uważanej za niemożliwą: złamali Enigmę, niemiecką maszynę szyfrującą, na której Berlin opierał tajność swojej łączności wojskowej. Zrobili to jako pierwsi na świecie, na długo przed wybuchem II wojny światowej, a mimo to przez lata historia opowiadana w filmach i książkach niemal o nich milczała.
Ten artykuł jest próbą oddania im sprawiedliwości: spokojnym, dokładnym opowiedzeniem, co naprawdę zrobili, dlaczego było to tak ważne i dlaczego tak długo pozostawało w cieniu.
#Maszyna, która miała być nie do złamania
Enigma była elektromechaniczną maszyną wirnikową. Z wyglądu przypominała maszynę do pisania zamkniętą w drewnianej skrzynce. Po naciśnięciu klawisza prąd przepływał przez zestaw obracających się wirników, odbijał się od reflektora, wracał inną drogą i zapalał jedną z lampek z literami. Po każdym wciśnięciu klawisza wirniki obracały się o krok, więc ta sama litera za każdym razem szyfrowana była inaczej. To właśnie ta zmienność czyniła szyfr tak trudnym.
Wojskowa Enigma miała dodatkowo łącznicę wtyczkową, która zamieniała pary liter przed i po przejściu przez wirniki. W połączeniu z wyborem i kolejnością wirników oraz ich ustawieniem początkowym dawało to astronomiczną liczbę możliwych konfiguracji. Niemcy byli przekonani, że żadna obca służba nie ma szans przebić się przez taką liczbę kombinacji. Ufność w nienaruszalność Enigmy była tak duża, że korzystano z niej przez całą wojnę.
#Polskie Biuro Szyfrów i odważna decyzja
Polska miała szczególny powód, by interesować się niemiecką łącznością. Leżała między dwoma potężnymi, nieprzyjaznymi sąsiadami, a znajomość planów Berlina mogła decydować o przetrwaniu państwa. Tym zadaniem zajmowało się Biuro Szyfrów Sztabu Głównego Wojska Polskiego.
Przełomowa była decyzja, która dziś wydaje się oczywista, a wtedy była nowatorska. Zamiast polegać wyłącznie na lingwistach i wojskowych, Biuro Szyfrów postawiło na matematyków. W 1929 roku zorganizowano tajny kurs kryptologii dla studentów matematyki Uniwersytetu Poznańskiego, którzy dobrze znali język niemiecki. Z tego grona wyłonili się trzej najzdolniejsi: Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski. Od 1932 roku pracowali jako cywilni kryptolodzy Biura Szyfrów, początkowo w Warszawie.
To przesunięcie akcentu z filologii na matematykę okazało się kluczem do wszystkiego, co nastąpiło później. Enigma była problemem matematycznym i tylko matematyka mogła ją pokonać.
#Marian Rejewski i przełom roku 1932
Najważniejszy krok wykonał Marian Rejewski. Pod koniec 1932 roku, korzystając z teorii permutacji oraz z ograniczonych materiałów wywiadowczych przekazanych przez wywiad francuski, odtworzył wewnętrzne połączenia wojskowej Enigmy, nie mając jej fizycznie przed sobą. Mówiąc prościej: na podstawie matematycznej analizy zaszyfrowanych depesz zrekonstruował, jak zbudowana jest maszyna, której nigdy nie widział od środka.
Materiały wywiadowcze, które pomogły w pracy, pochodziły od Niemca Hansa-Thilo Schmidta, współpracownika francuskiego wywiadu. Przekazał on między innymi instrukcje i dane dotyczące Enigmy, a Francuzi udostępnili je polskim sojusznikom. Warto jednak podkreślić proporcje: te dokumenty były pomocą, ale to matematyczny geniusz Rejewskiego zamienił strzępy informacji w pełną rekonstrukcję maszyny. Francuscy i brytyjscy kryptolodzy mieli dostęp do podobnych materiałów i nie potrafili tego dokonać.
Rejewski zrobił coś, co przez lata wymykało się najlepszym specjalistom Europy: zamienił chaos zaszyfrowanych liter w równania, które dało się rozwiązać.
Pierwsze niemieckie depesze zaczęto regularnie odczytywać już od 1933 roku. Od tego momentu, przez kolejne lata, Polska potrafiła czytać tajną korespondencję rosnącej w siłę III Rzeszy.
#Różycki i Zygalski — zespół, nie pojedynczy bohater
Choć rekonstrukcja maszyny była dziełem Rejewskiego, dalsza praca była wysiłkiem zespołowym. Jerzy Różycki i Henryk Zygalski rozwijali metody, które pozwalały nie tylko rozumieć budowę Enigmy, ale też na bieżąco łamać codziennie zmieniane ustawienia. To rozróżnienie jest istotne: jednorazowe złamanie maszyny to jedno, a codzienne, praktyczne odczytywanie ruchu depesz przy zmieniających się kluczach to zupełnie inne, ciągłe wyzwanie.
#Cyklometr, płachty Zygalskiego i bomba kryptologiczna
Polacy nie poprzestali na teorii. Zbudowali narzędzia, które automatyzowały żmudne poszukiwanie ustawień Enigmy. Powstał cyklometr, urządzenie pomagające katalogować właściwości szyfru, oraz tak zwany katalog kart, który skracał czas potrzebny na znalezienie dziennego klucza.
Henryk Zygalski opracował metodę perforowanych arkuszy, znanych jako płachty Zygalskiego. Były to kartki z precyzyjnie wyciętymi otworami; nakładane na siebie w odpowiedni sposób ujawniały możliwe ustawienia maszyny. To genialnie proste, a zarazem skuteczne rozwiązanie.
Najbardziej znanym wynalazkiem była jednak bomba kryptologiczna, zaprojektowana około października 1938 roku przez Rejewskiego. Była to maszyna złożona z połączonych zespołów wirników, która automatycznie przeszukiwała ustawienia Enigmy. Nazwa, według jednej z opowieści, miała pochodzić od tykającego dźwięku jej pracy. Polacy zbudowali sześć takich bomb. To właśnie ten pomysł, idea mechanicznego, równoległego przeszukiwania ustawień, stał się jednym z fundamentów późniejszych prac aliantów.
#Niemcy komplikują system
Sukces nie był dany raz na zawsze. Niemcy systematycznie utrudniali szyfr. Pod koniec 1938 roku wprowadzili dodatkowe wirniki, spośród których operator wybierał trzy z pięciu, oraz zwiększyli liczbę połączeń na łącznicy wtyczkowej. Liczba kombinacji gwałtownie wzrosła.
Dla polskiego zespołu oznaczało to, że dotychczasowe metody, choć wciąż słuszne, wymagały wielokrotnie większych zasobów: więcej bomb, więcej kompletów płacht, więcej ludzi i pieniędzy. Skromny budżet Biura Szyfrów nie nadążał za skalą problemu. Polska wciąż wiedziała, jak łamać Enigmę, ale utrzymanie tej zdolności przerastało możliwości jednego, zagrożonego wojną państwa.
#Pyry, lipiec 1939: dar dla aliantów
W obliczu nadciągającej wojny Polska podjęła decyzję o historycznym znaczeniu. W dniach 25–27 lipca 1939 roku, w lesie pod Pyrami na południe od Warszawy, polscy kryptolodzy odsłonili przed wywiadami Wielkiej Brytanii i Francji wszystko, co osiągnęli. Pokazali zrekonstruowaną Enigmę, wyjaśnili metody jej łamania i przekazali dokumentację bomby kryptologicznej oraz płacht Zygalskiego. Każdy z sojuszników otrzymał egzemplarz odtworzonej przez Polaków maszyny.
Trudno przecenić znaczenie tego momentu. Brytyjczycy, mimo wysiłków, nie potrafili wcześniej przełamać wojskowej Enigmy. Wiedza przekazana w Pyrach dała im punkt startu, od którego mogli ruszyć z miejsca. To na tym fundamencie Bletchley Park rozwinęło później machinę wywiadowczą, której efekty, znane jako Ultra, miały realny wpływ na przebieg wojny. Brytyjska bomba, rozwijana przez Alana Turinga i Gordona Welchmana, była konstrukcją potężniejszą i inną w szczegółach, ale powstawała ze świadomością tego, co Polacy zrobili pierwsi.
Pięć tygodni przed wybuchem wojny Polska podarowała aliantom klucz, którego sama nie mogła już udźwignąć. To nie była porażka — to była dalekowzroczność.
#Wojna, ewakuacja i cena
Po napaści Niemiec we wrześniu 1939 roku zespół Biura Szyfrów ewakuowano przez Rumunię do Francji. Pod Paryżem działała placówka kryptologiczna o kryptonimie PC Bruno, gdzie Polacy kontynuowali pracę i współpracowali z Francuzami oraz, zdalnie, z Bletchley Park. Po klęsce Francji w 1940 roku przenieśli się na nieokupowane południe kraju, do ośrodka znanego jako Cadix.
Wojna upomniała się o swoją cenę. Jerzy Różycki, najmłodszy z trójki, zginął 9 stycznia 1942 roku, gdy statek pasażerski, którym wracał z Afryki Północnej, zatonął na Morzu Śródziemnym. Miał zaledwie trzydzieści dwa lata.
Gdy w listopadzie 1942 roku Niemcy zajęli również południową Francję, Rejewski i Zygalski musieli uciekać. Przez Hiszpanię, gdzie trafili na pewien czas do więzienia, oraz Portugalię i Gibraltar dotarli do Wielkiej Brytanii. Tam, co dziś brzmi gorzko, nie zostali włączeni do sercowej pracy Bletchley Park nad Enigmą. Służyli w łączności Polskich Sił Zbrojnych, łamiąc szyfry niższej rangi. Ludzie, którzy jako pierwsi pokonali Enigmę, pozostali poza ośrodkiem, który na ich dorobku zbudował swoją potęgę.
#Dlaczego historia o nich zapomniała
Przez dziesięciolecia rola Polaków była praktycznie nieznana opinii publicznej. Złożyło się na to kilka przyczyn. Najważniejszą była tajemnica: skala sukcesów Bletchley Park, czyli Ultra, pozostawała ściśle utajniona długo po wojnie. Dopiero w latach siedemdziesiątych temat zaczął wychodzić na światło dzienne, a wraz z nim, powoli, polski wkład.
Druga przyczyna to siła narracji. Gdy historia łamania Enigmy w końcu trafiła do masowej wyobraźni, jej centrum stało się Bletchley Park i postać Alana Turinga. Turing był genialnym matematykiem i jego zasługi są realne, lecz popularne opowieści często zaczynały opowieść od Anglii, pomijając to, co wydarzyło się wcześniej w Polsce. Filmy i powieści utrwaliły obraz, w którym dla polskich matematyków zabrakło miejsca.
W ten sposób ludzie, którzy wykonali pierwszy, najtrudniejszy krok, stali się przypisem do cudzej historii.
#Pamięć i należne uznanie
Na szczęście ten obraz powoli się zmienia. W Bletchley Park odsłonięto tablicę upamiętniającą przedwojenną pracę Rejewskiego, Różyckiego i Zygalskiego nad pierwszym złamaniem Enigmy. W Poznaniu, mieście ich studiów, stanął pomnik poświęcony trójce kryptologów. Środowiska inżynierskie i historyczne coraz częściej przypominają, że droga do Ultry zaczęła się w Warszawie, nie w Anglii.
To uznanie jest ważne nie tylko ze względu na sprawiedliwość wobec konkretnych ludzi. Jest też lekcją o tym, jak działa pamięć zbiorowa: jak łatwo wielki wkład znika, gdy zabraknie go w popularnej opowieści, i jak bardzo potrzebne jest świadome przypominanie.
Tę historię opowiedzieliśmy także w formie filmu. Jeśli wolisz obejrzeć i posłuchać, zobacz nasz materiał:
#Co warto zapamiętać
Enigma została po raz pierwszy złamana przez Polaka, Mariana Rejewskiego, pod koniec 1932 roku, a praktyczne odczytywanie niemieckich depesz prowadzono od 1933 roku. Polacy stworzyli matematyczne metody i urządzenia, w tym bombę kryptologiczną i płachty Zygalskiego, a w lipcu 1939 roku przekazali całą tę wiedzę Brytyjczykom i Francuzom. Bez tego daru Bletchley Park startowałoby od zera w momencie, w którym czas był na wagę życia.
Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski nie szukali sławy. Wykonali pracę, która wymagała geniuszu, cierpliwości i odwagi, a potem zniknęli za zasłoną tajemnicy i cudzych legend. Dziś, gdy znamy już całą historię, warto wymawiać ich nazwiska głośno. To oni jako pierwsi udowodnili, że szyfr uważany za niemożliwy do złamania da się pokonać.
#Źródła i dalsza lektura
Tekst opracowano na podstawie ogólnodostępnych źródeł historycznych, m.in. opracowania o kryptoanalizie Enigmy, biografii Mariana Rejewskiego oraz materiału brytyjskiego rządu o spotkaniu w Pyrach z 26 lipca 1939 roku. Treść została samodzielnie zredagowana i uporządkowana.