Słowo „zdrada” należy do najmocniejszych oskarżeń, jakie można postawić uczestnikom życia publicznego. W historii Polski używa się go często — czasem zasadnie, czasem jako wygodnej etykiety zastępującej analizę. Konfederaci targowiccy, Hieronim Radziejowski, przywódcy kapitulacji pod Ujściem, Janusz i Bogusław Radziwiłłowie oraz budowniczowie systemu zależnego od ZSRR nie tworzą jednej, łatwej do osądzenia grupy. Łączy ich jednak pytanie, które powraca w najtrudniejszych momentach naszych dziejów: kiedy walka o własną pozycję, stronnictwo albo wizję państwa staje się świadomym działaniem na korzyść obcego mocarstwa?
#Co właściwie nazywamy zdradą?
W potocznym języku zdrajcą bywa każdy, kto podjął błędną decyzję albo znalazł się po przegranej stronie konfliktu. Historyk powinien stosować surowsze kryteria. Szczególnie mocne podstawy do takiej oceny pojawiają się wtedy, gdy osoba sprawująca urząd lub zobowiązana do lojalności wobec państwa:
- świadomie współpracuje z obcym mocarstwem przeciw własnemu państwu;
- ułatwia przeciwnikowi interwencję, najazd albo przejęcie kontroli politycznej;
- łamie obowiązujące zobowiązania publiczne dla interesu osobistego, rodowego lub partyjnego;
- akceptuje ograniczenie suwerenności kraju, choć zna przewidywalne skutki takiej decyzji.
Nie każdy przypadek opisany poniżej spełnia te warunki w jednakowym stopniu. „Zdrajca” jest przede wszystkim oceną historyczną i moralną, a nie automatycznie wyrokiem wydanym według współczesnego prawa karnego. Warto również odróżniać kapitulację wymuszoną sytuacją wojskową od dobrowolnego zaproszenia obcych wojsk oraz indywidualną zdradę od budowania całego systemu zależności.
#1. Targowica: obce wojska w obronie magnackich przywilejów
Konfederacja targowicka jest najczytelniejszym polskim symbolem zdrady politycznej. Jej przywódcy — Stanisław Szczęsny Potocki, Franciszek Ksawery Branicki i Seweryn Rzewuski — sprzeciwiali się reformom Sejmu Czteroletniego, a przede wszystkim Konstytucji 3 maja. Ustawa rządowa ograniczała mechanizmy, które pozwalały magnaterii paraliżować państwo: konfederacje, liberum veto i część dawnych przywilejów politycznych.
Istotny szczegół często ginie w szkolnym skrócie. Konfederacji nie zawiązano spontanicznie w miejscowości Targowica. Jej akt podpisano 27 kwietnia 1792 roku w Petersburgu, w porozumieniu z dworem Katarzyny II; później ogłoszono go z datą 14 maja i nazwą Targowicy. Przywódcy związku wystąpili formalnie o rosyjską „pomoc” w przywróceniu dawnego ustroju. 18 maja armia rosyjska wkroczyła do Rzeczypospolitej, rozpoczynając wojnę przeciw państwu broniącemu własnej konstytucji.
Targowiczanie przedstawiali się jako obrońcy wolności szlacheckiej i legalnego porządku. W praktyce uczynili z interesu Rosji narzędzie walki z reformatorami. To właśnie odróżnia ich działanie od zwykłego sporu politycznego: nie poprzestali na opozycji, lecz pomogli obcemu mocarstwu zbrojnie obalić ustrój własnego państwa. Rosja nie wystąpiła przy tym jako bezinteresowny gwarant praw. Dążyła do utrzymania słabej, zależnej Rzeczypospolitej, której samodzielna reforma zagrażała imperialnej kontroli.
Po klęsce wojny także Stanisław August Poniatowski przystąpił 23 lipca 1792 roku do konfederacji, uznając dalszy opór za beznadziejny. Jego decyzja pozostaje przedmiotem ostrej krytyki, ale nie należy zacierać różnicy między królem kapitulującym pod presją rosyjskiej przewagi a magnatami, którzy wcześniej przygotowali interwencję w Petersburgu. Zwycięstwo Targowicy zniszczyło reformy Sejmu Wielkiego i otworzyło drogę do II rozbioru w 1793 roku. Przywódcy konfederacji mogli nie planować rozbioru, lecz odpowiadają za świadome uruchomienie siły, której celów nie kontrolowali.
#2. Hieronim Radziejowski: prywatny konflikt zamieniony w pomoc najeźdźcy
Historia Hieronima Radziejowskiego pokazuje, jak osobisty upadek wysokiego urzędnika może stać się zagrożeniem państwowym. Były podkanclerzy koronny wszedł w gwałtowny konflikt z Janem Kazimierzem i został w 1652 roku skazany na infamię oraz banicję. Uciekł z Rzeczypospolitej, a następnie znalazł się w Szwecji.
Radziejowski przekazywał Szwedom informacje o sytuacji wewnętrznej, słabości państwa i konfliktach wśród elit. Towarzyszył armii Arvida Wittenberga podczas inwazji w 1655 roku, doradzał najeźdźcom i brał udział w rokowaniach kapitulacyjnych pod Ujściem. Jego znajomość ludzi, ustroju oraz podziałów Rzeczypospolitej była dla przeciwnika cenna.
Nie należy jednak tworzyć mitu, że jeden rozgoryczony magnat „sprowadził potop”. Szwecja miała własne strategiczne powody wojny: rywalizację o dominację nad Bałtykiem, ambicje Karola X Gustawa, potrzeby finansowe armii i świadomość, że Rzeczpospolita jest wyczerpana walkami z Kozakami oraz Moskwą. Radziejowski nie stworzył tych przyczyn, lecz pomógł obcemu państwu wykorzystać słabość własnego kraju. Dlatego jego przypadek pozostaje jednym z najmniej dwuznacznych przykładów współpracy z najeźdźcą.
#3. Ujście: hańba, klęska dowodzenia czy zdrada?
Kapitulację wielkopolskiego pospolitego ruszenia pod Ujściem z 25 lipca 1655 roku często przedstawia się jako poddanie bez jednego wystrzału. To uproszczenie. Polskie siły broniły przepraw i pozycji nad Notecią przez dwa dni. Szwedzi przełamali część obrony, zdobyli przyczółek i stworzyli realną groźbę okrążenia. Różnica wyszkolenia była ogromna: naprzeciw niedoświadczonego pospolitego ruszenia stanęła nowoczesna armia zahartowana w wojnie trzydziestoletniej.
Nie oznacza to, że odpowiedzialność dowódców znika. Wojewodowie Krzysztof Opaliński i Andrzej Karol Grudziński przyjęli warunki, które wykraczały poza techniczną kapitulację oddziałów. Województwa poznańskie i kaliskie oddano pod protekcję Karola X Gustawa, obiecując mu wierność i posłuszeństwo. Porozumienie ułatwiło Szwedom marsz w głąb kraju i miało niszczący wpływ na morale.
Ocena Ujścia musi więc obejmować dwa poziomy. Militarnie była to klęska źle zorganizowanej obrony, obciążająca także zaniedbania państwa i spóźnione działania króla. Politycznie przyjęcie zwierzchnictwa najeźdźcy stanowiło akt znacznie poważniejszy niż samo złożenie broni. Nie wszyscy obecni popierali tę decyzję, a winy nie można automatycznie rozciągać na całe wielkopolskie pospolite ruszenie.
#4. Kiejdany: zdrada unii czy próba ratowania Litwy?
Układ kiejdański z 20 października 1655 roku jest najbardziej spornym przypadkiem z całej listy. W popularnej pamięci Janusz Radziwiłł jawi się jako magnat, który podczas uczty nagle ogłosił zerwanie z królem. Ten obraz zawdzięczamy przede wszystkim „Potopowi” Henryka Sienkiewicza i jego ekranizacji. Historyczna rzeczywistość była bardziej złożona.
Wielkie Księstwo Litewskie znajdowało się w katastrofalnym położeniu. Od wschodu nacierały wojska moskiewskie, Wilno zostało zajęte i spustoszone, armia litewska była wyczerpana, a Korona sama rozpadała się pod naporem Szwedów. Jan Kazimierz opuścił kraj, kolejne miasta i oddziały przechodziły pod władzę Karola X Gustawa. W tych warunkach część litewskich elit uznała szwedzką protekcję za sposób uniknięcia podboju przez Moskwę.
Ostateczny układ zrywał dotychczasową więź Wielkiego Księstwa z Koroną i wiązał Litwę ze Szwecją na warunkach znacznie gorszych niż te, które Litwini próbowali wynegocjować w sierpniu. Dokument poparło niemal 1200 przedstawicieli szlachty, duchowieństwa i elit litewskich. Janusz Radziwiłł był najważniejszą twarzą tego zwrotu, a Bogusław Radziwiłł należał do najbliższego kręgu politycznego i później kontynuował współpracę ze szwedzkim obozem.
Czy była to zdrada? Z perspektywy Rzeczypospolitej układ łamał istniejącą unię, odrzucał zwierzchnictwo Jana Kazimierza i wzmacniał najeźdźcę. Ta ocena ma mocne podstawy. Jednocześnie nie wolno pomijać faktu, że decyzję podejmowano w warunkach wojskowej katastrofy, a część sygnatariuszy mogła szczerze uważać, iż wybiera mniejsze zło i ratuje Litwę przed Moskwą. Współczesna historiografia litewska częściej podkreśla ten dramatyczny kontekst, podczas gdy polska tradycja koncentruje się na zerwaniu unii.
Najuczciwszy wniosek brzmi: Kiejdany były politycznym przejściem na stronę wroga i uderzeniem w jedność Rzeczypospolitej, lecz nie dają się zredukować do prywatnej fanaberii dwóch magnatów. Była to decyzja części elit państwa pogrążonego w wielostronnej wojnie — błędna, brzemienna w skutki i podjęta pod skrajną presją.
#5. Lata 1944–1947: zdrada jako budowa systemu zależności
Powojenne przejęcie władzy przez komunistów różni się od poprzednich przykładów. Nie było pojedynczym aktem podpisanym w jednym dniu, lecz procesem tworzenia instytucji zależnych od Związku Sowieckiego, niszczenia legalnej konkurencji politycznej i zastępowania suwerenności państwowej systemem podporządkowanym Moskwie.
Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego utworzono 21 lipca 1944 roku w Moskwie pod patronatem Stalina. Propaganda PRL przez dziesięciolecia utrzymywała, że powstał 22 lipca w Chełmie; w rzeczywistości jego przedstawiciele dotarli tam dopiero kilka dni później, a pierwsze egzemplarze manifestu wydrukowano w Moskwie. Kluczowe stanowiska — szczególnie związane z bezpieczeństwem, propagandą i kontrolą polityczną — znalazły się w rękach komunistów powiązanych z ośrodkiem sowieckim.
Nowa władza funkcjonowała dzięki obecności Armii Czerwonej i NKWD. Uderzyła w struktury Polskiego Państwa Podziemnego, żołnierzy Armii Krajowej, administrację Delegatury Rządu oraz legalną opozycję. Aparat bezpieczeństwa, cenzura i kontrola nad życiem publicznym służyły nie tylko walce z podziemiem zbrojnym, ale także uniemożliwieniu swobodnej politycznej decyzji społeczeństwa.
Kolejne etapy legitymizacji systemu miały charakter pozorny. Wyniki referendum „3 × tak” z 30 czerwca 1946 roku sfałszowano. Wybory do Sejmu Ustawodawczego z 19 stycznia 1947 roku odbyły się w atmosferze represji, a ich wyniki również zostały sfałszowane — przy technicznym wsparciu sowieckiej grupy kierowanej przez pułkownika Arona Pałkina. Po wyborach Bolesław Bierut, stojący wcześniej na czele Krajowej Rady Narodowej, został prezydentem, a system komunistyczny uzyskał fasadową legitymizację.
Czy każdego członka PPR albo każdą osobę pracującą w powojennych instytucjach należy nazwać zdrajcą? Nie. Motywacje były różne: od ideowego komunizmu i kariery, przez strach i oportunizm, po przekonanie, że w realiach dominacji Stalina jest to jedyna możliwa droga odbudowy kraju. Odpowiedzialność trzeba stopniować. Najcięższa spoczywa na tych, którzy świadomie korzystali z sowieckiej przemocy, uczestniczyli w niszczeniu niezależnych instytucji i fałszowali wolę obywateli.
W tym przypadku pojęcie zdrady odnosi się więc nie do samego lewicowego programu społecznego, lecz do budowania władzy, której trwałość zależała od obcego mocarstwa, represji i odebrania społeczeństwu prawa do rzeczywistego wyboru.
#Film: od Kiejdan po Bieruta
Poniższy materiał rozwija temat postaci i wydarzeń uznawanych w polskiej pamięci za symbole zdrady. Warto oglądać go jako publicystyczne uzupełnienie, zestawiając przedstawione oceny ze źródłami i zastrzeżeniami opisanymi w tym artykule.
#Co łączy te historie?
Między rokiem 1655, 1792 i 1944 istnieją ogromne różnice ustrojowe. Powtarza się jednak kilka mechanizmów.
- Państwo jest już osłabione. Zdrada rzadko sama tworzy kryzys; częściej wykorzystuje wcześniejsze wojny, konflikty elit, niesprawność instytucji i utratę zaufania.
- Obca potęga występuje jako „opiekun”. Szwecja, Rosja carska i ZSRR przedstawiały interwencję jako ochronę wolności, bezpieczeństwa albo społecznego postępu.
- Interes partykularny zostaje nazwany dobrem publicznym. Magnaci bronili „złotej wolności”, kapitulanci — majątków i lokalnego porządku, komuniści — „demokracji ludowej”.
- Skutki wymykają się spod kontroli współpracowników. Targowiczanie nie panowali nad polityką rozbiorową Rosji, a zwolennicy szwedzkiej protekcji szybko przekonali się, że Karol X Gustaw traktuje ziemie Rzeczypospolitej jak zdobycz.
- Pamięć upraszcza. Literatura, propaganda i bieżące spory polityczne tworzą jednoznaczne postacie zdrajców, choć odpowiedzialność bywa rozłożona szerzej.
#Fact-check infografiki
- Konfederacja targowicka — zasadniczo prawda. Wymaga dopowiedzenia, że akt powstał 27 kwietnia 1792 roku w Petersburgu, a Targowica była miejscem jego późniejszego ogłoszenia. Związek poprosił Katarzynę II o pomoc przeciw Konstytucji 3 maja.
- Ugoda w Kiejdanach — prawda z ważnym kontekstem. Układ z 20 października 1655 roku zrywał więź unijną z Koroną i podporządkowywał Litwę Szwecji, ale powstał w obliczu moskiewskiego najazdu i rozpadu obrony Rzeczypospolitej. Poparło go niemal 1200 osób, nie tylko Radziwiłłowie.
- Hieronim Radziejowski — zasadniczo prawda. Był informatorem i doradcą Szwedów oraz uczestniczył w rokowaniach pod Ujściem. Nie był jednak jedyną ani główną przyczyną szwedzkiej decyzji o wojnie.
- Kapitulacja pod Ujściem — częściowo prawda. Oddanie województw pod protekcję Karola X Gustawa miało ciężkie skutki, ale określenie „niemal bez walki” jest mylące: obrona trwała dwa dni, doszło do walk i przełamania części pozycji.
- Budowa systemu podporządkowanego ZSRR — zasadniczo prawda. PKWN utworzono w Moskwie pod patronatem Stalina, a władzę komunistyczną utrwalano dzięki sowieckiemu wsparciu, represjom oraz sfałszowanym referendum i wyborom. Nieuprawnione byłoby jednak przypisanie jednakowej winy wszystkim polskim komunistom lub wszystkim urzędnikom powojennego państwa.
#Historia potrzebuje osądu — i precyzji
Unikanie ocen moralnych nie czyni historii bardziej naukową. Zaproszenie obcej armii przeciw reformującemu się państwu, doradzanie najeźdźcy czy fałszowanie wyborów pod osłoną obcego aparatu przemocy wymagają jasnego nazwania. Jednocześnie samo słowo „zdrajca” nie może kończyć rozmowy. Powinno ją rozpoczynać: kto złamał zobowiązanie, wobec kogo, w jakich warunkach, z jaką świadomością i z jakim skutkiem?
Targowica pozostaje wzorcowym przypadkiem świadomego użycia obcej potęgi do obalenia własnego ustroju. Radziejowski udostępnił przeciwnikowi wiedzę i wpływy z pobudek splecionych z prywatnym konfliktem. Ujście było zarazem klęską państwowej organizacji, dowodzenia i politycznej lojalności. Kiejdany pokazują dramat wyboru dokonywanego pod presją dwóch najeźdźców. Lata 1944–1947 przypominają natomiast, że zdrada suwerenności może przybrać postać instytucji, propagandy, służb i wyborczych protokołów.
Najbardziej niebezpieczna zdrada nie zawsze zaczyna się od jawnego okrzyku przeciw ojczyźnie. Częściej przychodzi w języku ratunku, porządku, wolności albo dziejowej konieczności.
#Źródła i dalsza lektura
- Dzieje.pl, „225 lat temu zawiązana została konfederacja targowicka”
- Encyclopaedia Britannica, „Confederation of Targowica”
- Polskie Radio, „Kapitulacja pod Ujściem. Potop szwedzki zaczął się od sromotnej klęski Polaków”
- Histmag, „Najazd armii Wittenberga i hańba pod Ujściem”
- Gintautas Sliesoriūnas, „Historiografia litewska o układzie kiejdańskim (1655 r.)”, „Studia Podlaskie”, t. XXVIII
- Polskie Radio, „Co zrobił, a czego nie zrobił Janusz Radziwiłł w 1655 roku”
- Dzieje.pl, „80 lat temu ogłoszono powstanie Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego”
- IPN, „Lipcowe Święto” — geneza PKWN i mechanizmy przejmowania władzy
- IPN, „Komuniści sfałszowali pierwsze powojenne wybory do Sejmu Ustawodawczego”